Przed urzędem zgromadzili się uczestnicy inicjatywy Tu Żyjemy oraz osoby skarżące się na wielomiesięczne opóźnienia w wydawaniu kart pobytu. Organizatorzy i osoby protestujące podali konkretne liczby oczekiwania — od momentu złożenia wniosku do odbioru karty proces w praktyce zajmuje około 26–28 miesięcy. Na miejscu pojawił się wicewojewoda pomorski Emil Rojek, który przyjął petycję i mówił o działaniach urzędu.
Dlaczego oczekiwanie trwa tak długo?
Wicewojewoda Emil Rojek wskazał na gwałtowny wzrost liczby spraw wpływających do wydziału. W 2026 r. do urzędu wpłynęło już około 24 tys. wniosków, podczas gdy w całym 2025 r. było ich około 42 tys. Rojek szacował, że na jednego pracownika przypada około 500 nowych postępowań rocznie. Obecnie nad sprawami pracuje ponad 80 osób; urząd wystąpił z wnioskiem o przyznanie środków na dodatkowe 24 etaty, które miałyby zacząć pracę od 1 stycznia.
Organizatorzy protestu zwracają uwagę na wąskie gardła cyfryzacji i etap biometrii. Projekt Pobytrack oraz uczestnicy manifestacji podają, że na wykonanie biometrii w Gdańsku trzeba czekać około 9 miesięcy. MSWiA natomiast podało 598 dni jako średni czas postępowania prowadzonego przez wojewodę pomorskiego do 6 lipca 2026 r. Różne sposoby liczenia i różne etapy procedury sprawiają, że całkowity czas od złożenia wniosku do odbioru karty obserwuje się jako około dwóch lat i kilku miesięcy.
Jakie postulaty przedstawili protestujący?
Inicjatywa Tu Żyjemy przedstawiła 16 postulatów. Wśród nich znajdują się żądania publikacji publicznego planu redukcji zaległości z konkretnymi terminami i miesięcznymi celami, jawnych danych o liczbie i wieku spraw oraz koordynowania spraw członków jednej rodziny, by ich postępowania były prowadzone równolegle. Protestujący prosili o pełniejszą cyfryzację procesu — integrację MOS 2.0 ze sposobem prowadzenia akt i systemami rejestrowymi — oraz o wskazywanie realistycznych terminów załatwienia spraw przy uzupełnianiu braków formalnych.
W piśmie organizatorzy postulowali też zmiany ustawowe i administracyjne, w tym postulat uchylenia art. 100d, przywrócenia odpowiedzialności administracji za terminowe wydawanie decyzji oraz kontynuowania pracy nad aktami po przekazaniu spraw do sądu, jeśli czynności nie wymagają oryginałów. Protest poparły organizacje pracodawców, m.in. Transport i Logistyka Polska oraz PSPD-Gdynia, a także Obserwatorium Migracji Uniwersytetu Gdańskiego.
Jak urząd reaguje na postulaty?
Wicewojewoda przyjął petycję i przedstawił działania, które urząd już podejmuje: urzędnicy pracują w dodatkowe soboty — w ubiegłym roku zorganizowano cztery takie dni, w 2026 r. przewidziano pięć (trzy już się odbyły, dwa są planowane). Do tej pory pracownicy wykonali 728 godzin nadliczbowych, a urząd zakłada, że do końca roku liczba ta wzrośnie do około 1,5 tys. godzin. Pomorski urząd pozyskał także 303 tys. zł z rezerwy ministra spraw wewnętrznych na wzmocnienie oddziału.
Emil Rojek poinformował, że urząd wystąpił o środki na dodatkowe etaty i rozważa automatyzację części czynności administracyjnych. Jednocześnie podkreślił, że znaczący wpływ na obciążenie miała migracja po wybuchu wojny w Ukrainie — według jego wypowiedzi do regionu trafiło około 55 tys. osób, a do Polski około 2 mln osób. Protestujący zwracali jednak uwagę, że mimo tych zapowiedzi nie przedstawiono konkretnego harmonogramu, w jakim czasie ich sprawy zostaną zakończone.
Praktyczne informacje dla oczekujących
Od 27 kwietnia 2026 r. istnieje w systemie MOS oddzielne, bezpłatne zaświadczenie wydawane na podstawie art. 108, 206 lub 222a ustawy o cudzoziemcach, które zastępuje stempel w paszporcie i potwierdza, że pobyt uważa się za legalny. Zaświadczenie na podstawie art. 217 Kodeksu postępowania administracyjnego powinno zostać wydane niezwłocznie, nie później niż w ciągu 7 dni, gdy dotyczy potwierdzenia daty wpływu wniosku, numeru sprawy lub trwania postępowania. W sytuacji przewlekłego prowadzenia sprawy osoby mogą korzystać z dostępnych środków prawnych; w Gdańsku większość skarg na bezczynność rozstrzygana przez wojewódzki sąd administracyjny kończy się korzystnie dla skarżących.
Protest zakończył się bez porozumienia co do terminu zakończenia poszczególnych postępowań. W dalszym kroku urząd wojewódzki zapowiedział analizę postulatów i poszukiwanie dodatkowych środków oraz rozwiązań organizacyjnych.