W nocy zgłoszono możliwy pożar w budynku przy ul. Przyokopowej w Gdańsku. Na miejsce przyjechali strażacy, a policjanci weszli do budynku po zakończeniu działań ratunkowych. Okazało się, że nie doszło do ognia — w mieszkaniu doszło do silnego zadymienia spowodowanego przypaleniem potrawy. Mieszkańcy budynku nie znaleźli się w niebezpieczeństwie.
Jak doszło do zadymienia?
Zgoda na interwencję wynikała z tego, że lokator przygotowywał jedzenie na kuchence i zasnął, pozostawiając garnek bez kontroli. Woda w garnku odparowała, a przypalona kiełbasa zaczęła mocno dymić. To nagromadzenie dymu skłoniło świadków do wezwania służb ratunkowych.
Jakie były podstawy zatrzymania?
Po wylegitymowaniu policjanci sprawdzili dane mężczyzny w systemach i ustalili, że jest on poszukiwany. Funkcjonariusze znaleźli dokumenty poszukiwania wystawione w różnych sprawach, w tym decyzje sądowe z Krakowa-Nowej Huty i Trzebnicy przewidujące kary: 6 miesięcy, 272 dni i 120 dni pozbawienia wolności za oszustwa, złamanie zakazu sądowego oraz niezapłaconą grzywnę. Zatrzymany został doprowadzony do komisariatu, a następnie przewieziony do aresztu.
Co powinni wiedzieć mieszkańcy?
W opisanym zdarzeniu dym, a nie ogień, stał się przyczyną wezwania służb. Takie sytuacje zwykle wymagają przyjazdu straży pożarnej i mogą wiązać się z kontrolą policji w celu ustalenia stanu osób przebywających w lokalu. W przypadku zadymienia rekomendowane jest opuszczenie pomieszczenia i zawiadomienie służb ratunkowych.
Mężczyzna został przetransportowany do aresztu jeszcze tego samego dnia.